.
Blog
Poniżej znajdziecie relacje z naszych koncertów. Ich charakter jest LUŹNY, powtarzam LUŹNY, nie chcielibyśmy nikogo urazić naszymi opowieściami.(kondi)

SPIS TREŚCI



-PREV/INDEX/NEXT-

2014.08.01

Kraków

Street Punk Unite



ACIDEZ - Nie zagrali...
http://acidezpunx.bandcamp.com/

BREAKOUT
https://breakoutpunx.bandcamp.com/

CALL THE COPS
http://www.callthecops.it/


Dla mnie i chłopaków z kapeli ten koncert to była nie lada gratka. Wiadomo każdy gig na którym się gra jest zajebistym przeżyciem i dajesz z siebie wszystko ale jak masz okazję zorganizować granie z kapelami ze "swojej bajki" to do pełni szczęścia już nic więcej Ci nie potrzeba :) Przygotowania do tego gigu trwały kilka miesięcy ale to była bardzo przyjemna robota :) Wszystko zaczęło się od wiadomości jaką wysłał do nas pałker Breakout, w której zapytał czy nie pomoglibyśmy im i Call The Cops w zorganizowaniu kilku koncertów w polsce na trasie do rosji. Jako, że już wcześniej zdążyłem się zapoznać z muzyką Breakout i Call The Cops, która mocno przypadła mi do gustu, nie było innej opcji jak tylko zabrać się do roboty . Udało mi się z pomocą dziewczyny poustawiać dla nich granie w Poznaniu, Białymstoku i Warszawie. Koncert w Krakowie ogarnęliśmy z pomocą Kamila, za co wielkie dzięki!!! Data krakowskiego koncertu nie napawała nas optymizmem bo 1 sierpnia to wiadomo fest Pod Parou , jebany woodstock plus jeszcze koncert w plenerze u pewnego marzyciela, ale nie przejmując się zbytnio ewentualną wtopą, spokojnie zrobiliśmy swoje i mega pozytywnie się zaskoczyliśmy a było to tak...Początkowo koncert miał odbyć się w Kocie Karola ale kilka dni przed gigiem z przyczyn od nas niezależnych zmuszeni byliśmy na zmianę miejscówki na Kawiarnię Naukową. Może nie jest to klub z super nagłośnieniem i akustyką ale ma swój niepowtarzalny klimat w który idealnie wpasowały się kapele. Na pierwszy ogień poszliśmy my i tyle o naszym graniu hehe Jako drugie zagrało Call The Cops. Jeśli lubicie Discharge, Varukers, Restarts to słuchać w ciemno. Jak dla mnie konkretna młócka na dwa, zdarte, gardłowe wokale które na żywo brzmią równie dobrze jak i na nagraniach. W tekstach konkret punk as fuck przekaz o czym świadczą choćby same tytuły kawałków: "Fuck your sexuality" "Ode to riot" "Drugs take time" "Punk Attitude" Dojebali do pieca coverem Minor Threat, nie pozostawiając złudzeń, że punk rock spod znaku ćwieków i irokeza nie musi być kojarzony tylko z chlaniem i ćpaniem co niestety w polsce jest dość często spotykane (my nawet w kwestii punk rocka jesteśmy zacofani!) Prywatnie bardzo sympatyczna i wyluzowana ekipa .Gitarzysta Marconcio udziela się w mało znanej w polsce ale kurewsko dobrej kapeli No White Rag . Obczajcie sobie koniecznie! Na drugi ogień poszło Breakout . To już nieco lżejszy gatunek punk rocka, silnie inspirowany UK 82 ale to jak najbardziej wyznawcy kultu kapel The Virus, Career Soldiers, Monster Squad etc. Ich set na dobre rozkręcił zabawę pod sceną . Pogo było naprawdę solidne. Struny się rwały, statywy pękały, kable od mikrofonów plątały nogi publice , ludzie wpadali na kolesi z kapeli . Po prostu Punk rock bez opierdalania i podpierania ścian :) Widać było, że polskim punkom jak najbardziej odpowiada takie nie istniejące w polsce granie. Nie ma się co zresztą dziwić. Sam uważam, że brakuje na rodzimej scenie kapel tego pokroju. Czystego, korzennego punk rocka z pierdolnięciem bez żadnych domieszek crusta czy metalu oczywiście z odpowiednim przekazem. Ich set był dosyć długi ale wcale mi to nie przeszkadzało. Chłopaki zaserwowali covery Monster Squad'a, Partisans i jeszcze Chaos U.K. Wszystko było zajebiście aż do momentu w którym okazało się że Acidez nie dojedzie na ten koncert. Okazało się, że woleli jechać dzień wcześniej na Pod Parou wypinając się na granie w Krakowie. Tłumaczyli się wpierw pokrętnie, że o niczym nie wiedzieli a później, że woleli zostać na festiwalu i posprzedawać trochę swojego stuffu. Jebał ich pies i ich stuff !!! Mogli po ludzku napisać odpowiednio wcześnie smsa, że odpuszczają granie i tyle. Numer telefonu do mnie mieli. Ciekawostką jest, że jak poinformowałem o tym ludzi nikt specjalnie się nie przeją i nie dopytywał o meksykańców. I dobrze. Publika zrobiła dobrą robotę pod sceną na wcześniejszych kapelach. W ogóle było coś ponad sto osób na koncercie. Jak na taki termin to naprawdę frekwencja była miłym zaskoczeniem, nie spodziewałem się tego :) Więc jeszcze raz wielkie dzięki tym którzy wsparli ten gig swoją obecnością !!! a w szczególności ludziom którym chciało się przyjechać z daleka tj. Trójmiasto, Warszawa i Poznań ;)!!! Po koncercie wszystkie kapele ładnie posprzątały swoje zabawki i udały się do wcześniej przygotowanej noclegowni u nas w Whentown. Tam rozkręciła się kameralna imprezka. Dnia następnego wspólny posiłek, szybkie pakowanie i pojechaliśmy wszyscy na Pod Parou. Ubolewam trochu, że nie było okazji aby przespacerować się z gośćmi z zagranicy na piwo do sklepu hehe mogło by być zabawnie. Lokalni mieszkańcy naszej wiochy, mieliby osrane gacie widząc tak pokaźną grupkę społecznych odklejeńców haha :D ale tak czy siak było zajebiście ...This is not a fucking life style !!!
Kondi