.
Blog
Poniżej znajdziecie relacje z naszych koncertów. Ich charakter jest LUŹNY, powtarzam LUŹNY, nie chcielibyśmy nikogo urazić naszymi opowieściami.(kondi)

SPIS TREŚCI



-PREV/INDEX/NEXT-

2013.11.08.

Kraków

Caryca Dwór



DRIP OF LIES
http://dripoflies.bandcamp.com/

HASTA LA VISTA
http://hastalavista.bandcamp.com/album/st-lp

BURN THE CROSS
http://burnthecross.bandcamp.com/album/demo-tape


Dosłownie kilka minut przed zabraniem się do pisania tych wypocin dowiedziałem się od Gryzonia, że on bardzo sobie chwali to co robię. W ogóle ceni sobie również to, że to co pisze pokrywa się z rzeczywistością. Boli go natomiast jedna rzecz ta rzeczywistość właśnie:) Czyli klimat na pokładzie busa przede wszystkim:) Jak to powiedział " Te wypady przypominają wyjazd czwórki meneli z jednym kierowcą:)" No takie realia. Ma chłop rację :) Ja tam koloryzować niczego nie mam zamiaru więc piszę tak jak leci. Nie oszczędzam nikogo, nawet siebie. Granie w punkowym zespole niesie ze sobą takie właśnie pokusy :) Łatwo im ulec szczególnie jak do pokonania jest spory dystans a na pokładzie wozu wieje nudą. Dlatego te moje relacje bywają monotematyczne haha:) Trochę inaczej było tym razem. Koncert był praktycznie na miejscu czyli w Krakowie. Pamiętam, że nie czułem się tego wieczoru za dobrze, alkohol był ostatnią rzeczą o której myślałem:) Ale była we mnie pozytywna moc ! Jak tylko opuściłem mury obozu pracy, załączyłem My Riot Rogera Mireta & Disaster przypomniałem sobie to...



Klasyk razy milion :D Jak masz doła albo wkurwia Cie szara egzystencja dziadek Keith zawsze poprawi Ci humor:) Posłuchaj sobie Black Flag, Cirkle Jerks albo najmłodszego dziecka dziadzi OFF'a i będzie lepiej, uwierz:)

Jak się jeszcze dowiedziałem, że pewna osoba oddalona o jakieś 500km też wraca w tym samym momencie z roboty i też słucha Rogera Mireta&Disasters to delikatnie się pozytywnie przestraszyłem:) Kurwa już wtedy byłem gotowy na wszystko a najbardziej na przypierdolenie w gary . To taki specyficzny rodzaj energii która przejawia się pozytywnym myśleniem, wiarą w siebie nie myl z cwaniactwem. To jest ten stan w którym wszystko przychodzi jakby łatwiej, nie ma rzeczy nie możliwych, problemy przestają istnieć . Taką właśnie energie wyzwala we mnie punk rock. Macie na pewno tak samo :)!!! Po robocie szybki najazd na chatę, ogara czterech liter i nim się spostrzegłem bus załadowany sprzętem i tymi gamoniami z którymi muszę grać już pyrkał pod chatą :) Moment i byłem już w środku. i Let's Go na Kraków!!! Dojechaliśmy szybko i sprawnie. Po dotarciu na miejsce najbardziej interesowała nas ekipa Drip Of Lies bo mieli nasz sztandar, który zostawiliśmy grając na Przychodni :). Udało się, dzięki im pomocy odzyskaliśmy zgubę:) Byłem pierwszy raz w tym klubie, podobał mi się. Było trochę znajomych mord kolegów i mordeczek koleżanek , uważam, że ludzie dopisali :) Zagraliśmy jako pierwsi. Po nas na scenę wgramoliła się Hasta La vista . Hardcore Punk podszyty Crustem na dwa mieszane wokale. Niezła luta z konkretnym, zaangażowanym przekazem. Poruszają tematy min. robotniczych dołów(Pracuj i zdychaj) Praw zwierząt(Przyjdzie czas) Niesprawiedliwości społecznej(Kultura) Potem zaprezentowała się ekipa z Jasła Burn The Cross . Ciężka i szybka napierdalanka z wrzaskliwym wokalem. Tytuły kawałków jak min.Throat Cancer, Perfect World, Short, Fast and Loud nie pozostawiają złudzeń, że kapela nie bierze jeńców !!! Dobijają słuchacza na bieżąco , nie pozostawiając krzty nadziei w dobro tego świata haha:) Po nich gwóźdź programu czyli Drip of Lies to była luta prosto w ryj !!! kolesie ze stolycy :) Zdążyli już sobie wyrobić renomę na polskiej scenie. Granie po linii kapel jak Wolfbrigade, Tragedy ale wiadmo Drip to Drip:) Dla mnie D-beat na zajebistym poziomie za sprawą dobrych muzyków którzy udzielali się bądź udzielają nadal (nie mam tak szczegółowych informacji;) w takich kapelach jak min. The Fight czy The Stubs . Na drugi dzień grali można rzec na naszym podwórku, bo w Nowym Targu . Po gigu skusiłem się na kilka piw jednak:) ale prezentowałem się jak na dżentelmena przystało, czyli godnie:) W przeciwieństwie do jednego jelonka, który w drodze powrotnej bełtał podczas jazdy przez okno zostawiając na bocznej burcie busa fresk, którego nie powstydziłby się sam G.G. Allin :) Dobrze, że brat delikwenta pracuje na myjni, miał chłop konkretną robotę do zrobienia. Kurwa całe życie z wariatami:D
Kondi