.
Blog
Poniżej znajdziecie relacje z naszych koncertów. Ich charakter jest LUŹNY, powtarzam LUŹNY, nie chcielibyśmy nikogo urazić naszymi opowieściami.(kondi)

SPIS TREŚCI



-PREV/INDEX/NEXT-

2013.10.19.

Bielsk Podlaski

Pub Blues



MOLLY MALON`S
http://www.mollymalones.pl/

MORSZCZUK
http://www.youtube.com/watch?v=N3ZMTYwyYR0


Kiedy po raz pierwszy w życiu, brałem pałeczki do gry na perkusji w swoje łapska, przez myśl mi nie przeszło, że kiedyś wspólnie z kumplami z zespołu pojedziemy zagrać koncert na drugi koniec polski. Kto by to pomyślał, że ktoś będzie chętny na słuchanie naszego jazgotu tak daleko:) Widać na tym przykładzie że niemożliwe staje się możliwe. Odległość jaka dzieli nasze zasrane Whentown od tego miasteczka to jakieś 600km. Nie udało się nam załatwić żadnego grania po drodze a szkoda bo mogło być ciekawiej, ale dzięki temu jesteśmy zdrowsi i nasze wątroby lepiej się mają:) Podczas tej podróży umocniłem w sobie przekonanie, że polska to katolicki beton . Takiej ilości krzyży w życiu nie widziałem!!!. Wisienką na torcie było około 40 metrowe monstrum które straszyło z daleka, nieopodal była szkoła .Dorastanie w cieniu tak wielkiego krzyża musi być kurewsko przygnębiające i żałosne:) W ogóle to nie rozumiem takich płytkich przejawów "wiary" . Lepiej by było gdyby katole zainwestowały tą kasę np. w domy dziecka . Ten kraj i mentalność ludzi potrafi wkurwić...
Podróż minęła bez problemowo i bla bla bla. ..:)
Po dotarciu na miejsce, zwiedzanie miasta. I znów kościół i cerkwią jako jedna z atrakcji turystycznych , kurwa jak tu być normalnym:) W sklepie nie mieli alkoholu w kwadratowych butelkach , więc pozostało nam zakupienie tego co było:) Zaopatrzeni ruszyliśmy do pobliskiego parku i tam odbudowaliśmy się psychicznie i wzmocniliśmy swoje morale:) Czułem się dobrze. P.M.A. było na odpowiednim poziomie:) Ale miałem wrażenie, że to miasto jest "wypalone", ciężko mi było dostrzec jakikolwiek pozytyw w mijanych ludziach i miejscach . Zblazowane twarze i pęd przed siebie u starszych, chichot na twarzach nastolatek szukających wrażeń w sobotni wieczór, ubrani na sportowo chłoptasie na swoich skuterkach...produkty tego żałosnego kraju...
Dobra dość tego narzekania, po powrocie do baru gospodarz czyli Artur uraczył nas specyfikiem swojej produkcji pt."Sok z żuka" Kurestwo takie nie pozorne i tajemnicze. W tej butelczynie prezentowało się bardzo dostojnie. Kieliszek ala mały flakonik kilka szybkich lufek i ...wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że już musimy iść bo sprzęt musimy rozłożyć i w ogóle ...to zaczęło działać gadka robiła się giętka i ruchy jakieś takie dziwne ale dobrze znane:)
Kurwa mieliśmy zagrać mała probe przed gigiem, takiej nie mocy to jeszcze nie miałem:) Motylki od statywów wylatywały z łap podczas przykręcania blach, gramoliłem się na tej scenie jak jakieś pacholę w łóżeczku. Obiecuję, że już nigdy się tak nie zaprawie. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść i nadeszło w postaci jakiejś starej baby. Coś tam majstrowałem przy perkusji aż tu nagle słyszę "Cześć Bożena jestem, zagracie jakiegoś fajnego bluesa?" Wypowiedziała te słowa z wielką kokieterią a po ich wybrzmieniu uraczyła mnie "zalotnym" uśmiechem. Już wiedziałem że należy spierdalać czym prędzej. Oczywiście "królowa parkietu" była dobrze wypita i tylko to nas łączyło:). Odpowiedziałem że gramy punka i zacząłem z wielkim zaangażowaniem przykręcać stopę, dzięki temu zniknąłem jej z pola widzenia:) Podczas naszego grania chłopaki na przodach mieli problem z Bożenką, ocierała się o nich tu i ówdzie:) Słodki Migdałek ucierpiał najbardziej hehe. Bożenka pomyliła imprezy, była starszą kobietą około lat pięćdziesięciu o nagannej figurze i ohydnie wyciągniętych w górę stringach :( Tyle folkloru ....Teraz poważniejsze rzeczy...
Molly Malon's rozwaliło mnie totalnie i nie tylko mnie zresztą!!! Słyszałem o nich już wiele dobrego od znajomej i słuchając ich utwierdziłem się tylko w tym przekonaniu. Projekt kolesi którzy udzielali się już w różnych innych zespołach. Grają folk punka inspirowanego takimi kapelami jak Dropkick Murphys , Flogging Molly i masą innych kapel tego typu. Koncert w ich wykonaniu to pełna profeska. Na tak małej scenie i przy takiej akustyce zabrzmieli bardzo selektywnie. Swoją żywiołową i skoczną muzyką porwali publikę. Rozlewały się browary ludzie upadali i powstawali, mordy się śmiały :) Wbijaj na ich koncert jak masz okazję !!! Po koncercie kilka piwek i pogaduszki z lokalną ekipą Punx. Full konkret załoga i bardzo sympatyczni ludzie zarazem. Nocleg spędziliśmy w barze, śpiąc na sofach było kurewsko nie wygodnie i zimno ale w sercu gościła radość wszak tego chciałem. Chcieliśmy grać koncerty gdzie tylko się da i o to walczyliśmy z Gryzoniem od małolata i robimy to z resztą chłopaków nadal:) Rano pobudka ,partyjka bilarda, śniadanie, kawa i wypad z powrotem na nasze zadupie. W drodze powrotnej, zahaczyliśmy o muzeum lotnictwa było zabawnie, może kiedyś ukarze się z tego jakiś materiał wideo:) Oczywiście już wiem że kolega Chytek miał rację, że w trasie powinno się słuchać SKA bo to takie spokojne i spokojnie się przy tym jedzie a punk rock jest zbyt agresywny i jeździ się przy nim za szybko przez co niebezpiecznie a ja dodam że Motorhead też wpływa na szybkość jazdy i dostaje się mandaty ale jebać mandaty ...P.M.A.!!!