.
Blog
Poniżej znajdziecie relacje z naszych koncertów. Ich charakter jest LUŹNY, powtarzam LUŹNY, nie chcielibyśmy nikogo urazić naszymi opowieściami.(kondi)

SPIS TREŚCI



-PREV/INDEX/NEXT-

2012.09.01

Sochaczew

Punk Nad Bzurą vol.5



GAGA/ZIELONE ŻABKI
http://gagazz.pl/

NANCY REGAN
http://www.myspace.com/nancyreganwarsaw

GARAGE 11-
http://www.myspace.com/garage11

PACIERZ
http://www.google.com

CRIMINAL TANGO
http://www.myspace.com/criminaltango

HAPPY LITTLE BOOZERS
http://www.facebook.com/HappyLittleBoozers


Jak się tylko dowiedzieliśmy, że mamy opcje zagrania gigu w jakiejś miejscowości koło Soachaczewa i że jest to stara fabryka dżemów, to od razu ucieszyliśmy michy. Choć nigdy tam nie byliśmy ani nic o tej miejscówie nie słyszeliśmy, podejrzewaliśmy że to będzie ultra klimatyczne miejsce. Mieliśmy nosa:)
Nie będę nic pisał jak się nam do tej starej fabryki dżemów jechało, bo przeszliśmy samych siebie:) Ogólnie czułem się jak na wycieczce upośledzonej młodzieży z psychiatryka i czułem się dobrze:) Po dojechaniu okazało się, że jest to dosyć olbrzymi teren na którym stoi równie olbrzymi pustostan. W środku kilka pomieszczeń, odrapane i wysprejowane mury. Gdzieś w rogu scena. Na myśl przyszedł mi nieodżałowany krakowski Prefabet. Od razu zainteresowaliśmy się jak wygląda reszta budynku. Zwiedziliśmy go w całości, no prawie, nie byliśmy tylko na poddaszu. Drzwi były zawalone jakimś gruzem, bo kiedyś podobno zawaliła się część dachu:) odnaleźliśmy sporo dowodów na to, że kiedyś to miejsce był starą fabryką dżemów np. jakieś faktury na 0,5 tony marmolady i tym podobne pierdoły:) Naprawdę kurewsko klimatyczna i zarazem dobra miejscówka, oby takich było więcej:)
Ludzi też zjechało się całkiem sporo, nie wiem dokładnie ile ale w pomieszczeniu pod sceną było dość gęsto a salka ta do małych nie należała, bywałem w mniejszych.
Na pierwszy ogień poszła lokalna kapela Pacierz, zagrali punk rocka:) i słychać było że dosyć dużym sentymentem darzą KSU. Akustyka w tym miejscu dawała się we znaki. Gołe, betonowe mury nie ułatwiały ustawienia kapel. Odbiło się to chyba najbardziej na Nancy Regan. Brzmienie nie było selektywne, ale nie ma co narzekać wszak punk to nie rurki z kremem. Oczywiście najsprawniej zagrały Żabki ale to chyba nie powinno nikogo dziwić:) Dla nich nie ma różnicy czy grają ostrzejszy, punkowy kawałek czy jakieś rege klimaty. Zawsze brzmią selektywnie i naprawdę dobrze :)
Oczywiście droga powrotna to alkoholizacja, rozmowy i słuchanie muzyki. Jechaliśmy kurewsko długo. Świt przywitaliśmy kwadratowym chlebkiem o wadze 0,7l. Po dojechaniu do Whentown tradycyjny niedzielny patrol po okolicznych górkach. Oczywiście z browarem.
Czasami zastanawiam się czy nie zmienić kolegów:)