.
Blog
Poniżej znajdziecie relacje z naszych koncertów. Ich charakter jest LUŹNY, powtarzam LUŹNY, nie chcielibyśmy nikogo urazić naszymi opowieściami.(kondi)

SPIS TREŚCI



-PREV/INDEX/NEXT-

2012.06.30

ŻELEBSKO

ULTRA CHAOS PIKNIK VOL 4.



EXTREME NOISE TERROR
http://www.extremenoiseterror.co.uk/

VICIOUS IRENE
http://www.viciousirene.com/

BIAŁA GORĄCZKA
http://bialagoraczka.cba.pl/

CELA NR 3
http://www.celanr3.dir.pl/

THE FIGHT
http://www.thefight.pl/

UNFIXED
http://unfixed-punk.bandcamp.com/

MIRAŻ
http://www.myspace.com/mirazgirls

NER-W
http://ner-w.pl/

HOLY EXTERMINATION
http://holyextermination.bandcamp.com/


Hmm... Ta cykliczna impreza to była i będzie(planowane są kolejne edycje:) jedną z najlepszych punkowych imprez w naszym zasranym kraju. Miejsce do tego typu przedsięwzięcia idealne. Z dala od cywilizacji, coby nikt nie marudził że za głośno. Zero ograniczeń czasowych bo żaden pan Czesio z Helenką nie pierdolą że spać nie mogą. Zero glin (ja nie widziałem żadnego). Do tego trzeba dodać że lokalizacja bajeczna. Lasy. Gdzieś w tych lasach jakieś jeziorko, którego na oczy nie widziałem ale wierzę że jest:) Masa ludzi. W sobotę podobno jeszcze więcej ludu niż w piątek Na moje oko nie wiem ile tych ludków było ale na pewno w chuj:) Możliwość rozbicia namiotu gdzie tylko dusza zapragnie. Distra, stragany z wegetariańskim korytkiem. Tak powinien wyglądać raj dla punków :) Jedynym minusem był tylko upał w akompaniamencie bąków pierdolonych, które gryzły jak oszalałe:) ale lepsze słońce w parze z bąkami jak deszcz solo ...tak że ogólnie minusów nie stwierdzam :)
Jeśli chodzi o warstwę muzyczną to organizatorzy zaprosili naprawdę, konkretną śmietankę . Wszystkie kapele zaprezentowały dobry poziom i dały naprawdę dobre koncerty. Mnie najbardziej ciekawiło Unfixed. Nie zawiodłem się. Klimat jaki wytworzył się pod sceną, jak zaczęli grać pierwszy kawałek, spowodował że o mało nie pierdolnołem na plery:) a było tak min. za sprawą kilku załogantów, którzy odpalili race jak zaczęli grać. Wiecie. Noc, ciemno. Wchodzi ten charakterystyczny riff gitary, perka się tłucze, Rosy drze mordkę:) Czerwone flary, ogień , a pod sceną piekło :) zresztą popatrzcie sobie sami ...





no tak właśnie było... :) Aha...nie brakowało oczywiście "polskich mądralińskich" którzy smucili, że "jeden Mainhof wystarczy", dobre sobie ...dla mnie podobna bajka ale jednak inne granie...dobrych kapel nigdy za wiele ...Czekam na ich pierwsze wydawnictwo które ma ukazać się w NNNW.
Po Unfixed obczaiłem sobie jeszcze Białą Gorączkę i Cele nr.3, która to zafundowała mi wycieczkę do przeszłości. Do czasów kiedy to przegrywało się jeszcze taśmy od znajomych. Do czasów smarkatych i beztroskich:) kiedy człowiek nie miał kasy na "czyste taśmy ze sklepu" i był zmuszony likwidować kolekcje kolęd bożonarodzeniowych ku wielkiej nie uciesze domowników:) Ręka nie drżała przy takich akcjach :) Dziś zrobił bym to samo...
Po koncertach należało zażyć jeszcze integracji przy piwku i trzeba było spadać do spać.
Rano pobudka i jeden z najlepszych pryszniców jaki kiedykolwiek przyjąłem na swoje brudne ciało. Dwa wiadra zimnej wody prosto ze studni. Rewelacja:)
Klimat drogi powrotnej iście bikiniarski. Piknik w lesie i wódeczka w busie. Droga powrotna przeleciała dość szybko i sprawnie.


P.S. Szkoda tylko że niektórzy nie potrafili docenić zapewne ogromnego trudu organizatorów przy robieniu tej imprezy. Woleli kombinować, skakać przez płoty byle tylko nie płacić za bilet. Złodziei też podobno nie brakowało.
Ci którzy kombinowali i mieli lepkie łapy ?..SPIERDALAJCIE!!!