.
Blog
Poniżej znajdziecie relacje z naszych koncertów. Ich charakter jest LUŹNY, powtarzam LUŹNY, nie chcielibyśmy nikogo urazić naszymi opowieściami.(kondi)

SPIS TREŚCI



-PREV/INDEX/NEXT-

2016.05.03

Wrocław

Mighty Majówka 2016



ACIDEZ - Meksyk, Guadajalara
https://acidezpunx.bandcamp.com/

MOBINA GALORE - Kanada, Winnipeg
http://www.mobinagalore.com/

LONG WAY TO GO - Opole
https://longwaytogo.bandcamp.com/releases


Tego dnia pobudka nastąpiła około południa. Jak na nasze możliwości to całkiem szybko i sprawnie się ogarnęliśmy. Humory nam dopisywały bo dowiedzieliśmy się, że dzień wcześniej na meczu o puchar polski cały stadion "ładnie przywitał" Andrzeja D. Oglądając materia filmowy i widząc mordkę tego słodziaka i słysząc te gwizdy robi się człowiekowi jakoś lepiej, ot mała rzecz a cieszy:)
Naładowani pozytywną energią zapakowaliśmy dupska do busa . Migas i Maza zasiedli na honorowych miejscach czyli odpowiednio kierowcy i pilota. Zaliczyliśmy tylko kilka kilometrów płynnej jazdy bo okazało się, że jakieś remonty, objazdy i takie tam inne "czaso umilacze" typu: "dlaczego ten piprzony GPS ciągle kieruje nas na katowice a mamy jechać na wrocław?" Zagadka szybko się rozwiązała. Nasi ludzie z "honorowych miejsc" jakoś nie pokumali żeby zmienić ustawienia GPS'a i tak sobie krążyliśmy przez chwilkę. Jak piłeczka pingpongowa pomiędzy graczami. No ale wiadomo, nie ma się co stresować, oboje mieli zajęte ręce jeden kierownicą a drugi piwem haha :D W końcu wyturlaliśmy się na autostradę a tam jebutne korki, korki i jeszcze raz korki. W pewnym momencie jak staliśmy w jednym z jebutnych korków nasz bandama stwierdził, że idzie po kawę na stację benzynową. Poszedł, nie było go z 20min (nie przesadzam) my przez ten czas ujechaliśmy może z 150m. Wrócił jakby nigdy nic z kubkiem gorącej kawy hehe. Taka sytuacja panowała wtedy na trasie A4 czyli polskiej autostradzie haha :)
Jakoś dojechaliśmy do klubu odpowiednio przed umówionym czasem tam szybki ale mega smaczny posiłek(burgery z buraków czerwonych z ziarnami słonecznika i sezamu) i dopadła mnie lekka "zmuła" wynikająca ze spadku alko we krwi ;) Wiedziałem, że mam być drajwerem w drodze powrotnej więc musiałem się dobrze prowadzić tego wieczoru :)
Na pierwszy ogień poszła załoga z Long Way To Go, grająca melodyjnego hc/punka. Na sam koniec uraczyli nas wisienką na torcie w postaci coveru legendarnej załogi ze Spasi Sohrani a konkretnie kawałkem Robaki. Kocham ten tekst! :D Posłuchajcie sobie...

Z kolei dziewczyny z Mobina Galore dla mnie były najlepsze tego wieczoru. Nie wiedziałem nic na temat tego zespołu poza tym, że są z Kanady. Nawet nie obczaiłem ich muzyki, to takie nie podobne do mnie:) Zagrały w nietypowym składzie gitara + perkusja bez basu. Może koleżanka nie ogarnęła wolnego na tą trasę, znam takie przypadki z życia hehe (Migas kocham Cię!) Dziewczyny miały tyle energii, mocy i zdrowego punk&rollowego czadu, że braku basu nikt nie zauważył hehe :) ?

Jako ostatni zagrało Acidez. Kolejny koncert, kolejna profesjonalnie wykonana robota.
Po koncercie szybko odleciałem na odpoczynek. 2 godziny snu, prawie 400km przejechane. Wszyscy żyją. Robaki muszą jeszcze poczekać, żeby nas wpierdolić!
Kondi