.
Blog
Poniżej znajdziecie relacje z naszych koncertów. Ich charakter jest LU¬NY, powtarzam LU¬NY, nie chcieliby¶my nikogo urazić naszymi opowie¶ciami.(kondi)

SPIS TRE¦CI



-PREV/INDEX/NEXT-

2012.02.14

Kraków

Kawiarnia Naukowa



ALL DAY NIGHT
http://alldaynight.bandcamp.com/

CROWN FOR THE RAT KING
http://www.myspace.com/cftrk


Ledwo zdążyliśmy okrzepnąć po weekendowym wypadzie a już należało palić Forda ładować sprzęt i uderzać na Kraków na dziewiczy gig. Miał to być szybki, sprawny wypad. Wszak trasę mamy opanowaną a na pokładzie mieliśmy znawce topografii Krakowa – Bandamę:) Niestety wszystkie te założenia rozbiły się o niezniszczalną rzeczywistość, ale po kolei:) Aha Należy dodać że koncert ten był dowodem na to iż punk rock to coś więcej niż muzyka. Odbył się pod hasłem „More Than Music” Gig ten promował składankę o takim samym tytule, z której dochód ze sprzedaży poszedł na wsparcie krakowskich placówek opiekuńczo-wychowawczych. Trasa przebiegła praktycznie bezproblemowo za wyjątkiem samej końcówki kiedy to mieliśmy nieprzyjemność(na przyjemności z takimi ludźmi nie ma co liczyć :) z pewnymi bystrymi inaczej gliniarzami. Nasz Ford zwrócił na siebie uwagę dwójki niebieskich „dżentelmenów” którzy akurat patrolowali okolice i zainteresowali się nami. Zatrzymani zostaliśmy, gdyż chłopcy wyimaginowali sobie że jesteśmy jakimiś groźnymi dilerami i że wozimy jakieś dragi:) Jeden z nich wymienił chyba wszystkie możliwe środki odurzające jakie są dostępne i pytał czy je posiadamy, straszył że będą przeszukiwać nas, Forda i że w ogóle może być nie ciekawie hehe:). Nikt nie chciał za bardzo z nimi gadać bo niby o czym, jak przecież na narkotyki mamy wyjebane. Na sam koniec zapytał, co my tam lubimy jeszcze w tej naszej subkulturze, usłyszał że piwo:) to na koniec wyciągną alkomat dla Gryzonia ale oczywiście nic nie wyszło i można było jechać dalej. Dotarliśmy praktycznie punktualne na umówioną godzinę. Sama Kawiarnia Naukowa to malutki klubik ale bardzo dużo się w nim dzieje!!! Nie będę się tutaj mądrzył i opisywał wam tego miejsca, w zamian dam wam namiar na materiał video z którego dowiecie się wszystkiego, na temat tej miejscówki z pierwszej ręki, oto on:



klikać, oglądać i odwiedzać to miejsce, oczywiście na ulicy św. Jakuba 29-31 w Krakowie a nie w sieci:)!!! Cały koncert należy zaliczyć do tych „kameralnych” Zabrzmiało to tak jakbyśmy grali na stadionach jak Queen jakiś:) Mały klubik, nie za duża frekwencja na którą wpływ miał zapewne dzień w jakim gig się odbył. Graliśmy jako pierwsi i zagrało się normalnie...tyle o nas:). Przejdźmy do gości z zagranicy :) Zagrała tylko jedna kapelka All Day Night. Kurcze zdecydowanie nie moje gusta muzyczne. Nie ma szans żebym cokolwiek o nich wam napisał. Tradycyjnie macie namiary to sobie posłuchajcie:) Na samym końcu była mała niespodzianka. Mianowicie jeden koleś, prawdopodobnie Białorusin wziął elektryka i zaprezentował swój solowy materiał. Całość utrzymana była w klimacie protest songów. Wiecie solowe dokonania Justina Sane'a, na co dzień gitarzysty Anti Flag'a. Po koncercie szybkie ogarnięcie sprzętu i pijanych towarzyszy podróży. Kurwa mam wrażenie że łatwiej zapanować nad stadem baranów niż nad kilkoma pijanymi osobnikami hahaha :) Ja oczywiście, wspaniałomyślnie:) musiałem pogodzić się z rolą kierowcy. Nie miałem wyjścia. Czyli klimat drogi powrotnej dla mnie był nijaki. Najgorsze miało dopiero nadejść...A było to tak ...Wracaliśmy sobie beztrosko, już byliśmy w ogródku, już witaliśmy się z gąską czyli byliśmy prawie że w domu. Wysadziliśmy kumpelę pod chatą. Pożegnaliśmy się. Ruszyłem. Jedynka, dwójka delikatny zakręt w prawo+wąska oblodzona droga+nie obciążona paka forda+chyba moja za ciężka stópka:) = Ford w rowie a my razem z nim!!! Kurwa!!! 3 w nocy, mróz jak diabli, gdzie iść?, co robić? Telefony do znajomych na nic się nie zdały. Próbowaliśmy go wypchać ale pasażerowie byli bardzo chwiejni:) więc było bardziej komicznie niż poważnie hehe:). Nawet jakby byli trzeźwi to i tak było to nie wykonalne. Zawisł na podwoziu i ni chuja:) Koniec końców wymyśliliśmy że idziemy na piechotę do domu, bierzemy drugie auto i przewozimy sprzęt. Tak też zrobiliśmy. Ford został w rowie:) Po powrocie do chaty nie opłacało się iść spać, wszak szara robotnicza rzeczywistość wzywała. Jeszcze tylko jedno chłodne piwko dla relaksu i można było z marszu uderzyć w nowy dzień. Forda wyciągną nam sąsiad traktorem, jakoś po południu:) A miało być tak sprawnie i bezproblemowo :)
Żegnam!!!


P.S. Jak już wspominałem na początku tego odcinka wywodów, gig ten był promocją składanki „MORE THAN MUSIC” Dochód ze sprzedaży wydawnictwa zostanie przeznaczony na wsparcie krakowskich placówek opiekuńczo-wychowawczych. Jakby ktoś był zainteresowany zakupem to klikać poniżej...
http://forum.hard-core.pl/viewtopic.php?f=2&t=43970