.
Blog
Poniżej znajdziecie relacje z naszych koncertów. Ich charakter jest LU¬NY, powtarzam LU¬NY, nie chcieliby¶my nikogo urazić naszymi opowie¶ciami.(kondi)

SPIS TRE¦CI



-PREV/INDEX/NEXT-

2012.02.11

ZAMO¦Ć

OWCA CAŁA



OWCA CAŁA - WEGEBAR
(http://www.owca-cala.2ap.pl/)

P.N.D. (Słowacja-Partizanskie)
http://bandzone.cz/psychickynadne


Zaczęliśmy się zbierać do życia gdzieś koło południa, pierwszą myślą jaką mieliśmy w głowach to co z Fordem, czy dziad odpali bo mróz był dość konkretny. Pełna profeska ze strony Forda, odpalił bez mniejszego problemu!!! Tymczasem ekipa z Słowacji dobrze się bawiła, zapominając o całym świecie i o tym że trzeba jechać do Zamościa, coś tam wspominali że w ich aucie „bateryjka je do piczy” hahaha:) Gadaliśmy im kilka razy że mamy prostownik i że można im tą jebaną bateryjkę (akumulator po ichniemu) naładować ale oni że „wpochodzie” dadzą sobie rade. I wiecie co ? Oczywiście nie odpalili tego auta, akumulator wyciągnęli i położyli na parapecie do słońca:) może na Słowacji to pomaga bateryjką które są do piczy w co wątpię hahahahaha :) ale w Polsce jak akumulator jest wyjebany to się go ładuje i tyle!!! Piszę to takim trochę chamskim tonem bo się wkurwiliśmy na nich, zamiast być w Zamościu na 19 to byliśmy coś po dwudziestej pierwszej. W międzyczasie dzwonił do nas Wojtek, organizator i dopytywał kiedy będziemy. Ludzie przychodzili pod klub i odchodzili bo nic się nie działo...do dupy i tyle!!! Dobra już się przestaję ciśnieniować i przechodzę do rzeczowego opisu... Tak jak wspomniałem dotarliśmy na miejsce ponad dwie godziny po czasie. Szybka ogara sprzętu, ustawienia i można zacząć grać!:) Było coś po dwudziestej drugiej:) Na koncercie zaledwie garstka ludzi ale i tak warto było dla nich zagrać. Widać było że Ci którzy przyszli byli naprawdę spragnieni punk rocka. Podobno w Zamościu od lat nie było punkowych koncertów. Po nas zagrało oczywiśćie P.N.D. Po koncercie nastąpiła integracja w wege barze „Owca Cała” zwieńczona przepysznym, wegańskim posiłkiem (za co serdecznie dzięki Wojtkowi!!!) Nawet jeśli wpierdalacie mięso a będziecie w Zamościu, koniecznie sprawdźcie tą restaurację, nie bójcie się !!!:) Serwowane tam jedzenie jest REWELACYJNE!!!!!! na pewno wam nie zaszkodzi a nóż widelec okaże się że przejdziecie na jasną stronę mocy:) Wszak o to Wojtkowi chodzi o promowanie zdrowej żywności i zdrowego stylu życia, więcej informacji na temat Owcy znajdziecie na stronce, adres powyżej. Po posiłku zabraliśmy się w drogę na nocleg, który znajdował się u Wojtka na mieszkaniu. Dotarliśmy z maleńkimi problemami, gdyż alkohol zasiał spustoszenie i orientacja w terenie niejakiej pilotki drastycznie spadła:) ale koniec końców dotarliśmy i w okolicach godzin porannych zapakowaliśmy się w śpiwory i zapadliśmy w błogi sen. Pobudka nastąpiła gdzieś koło południa, pierwsza myśl po przebudzeniu to oczywiście „Co z Fordem?” okazało się że bez zmian, zapalił haha:) Ogarnęliśmy się, ładnie pożegnali z kamratami od bateryjki:) z domownikami, zapakowaliśmy dupska w Forda i obraliśmy kurs na Kraków w celu oddelegowania Gustawa na pociąg Aha.. jeszcze zahaczyliśmy wcześniej o Owce na pyszne śniadanko i szybko zwiedziliśmy rynek:) A potem długa i męcząca podróż, każdego łapało już zmęczenie jak i świadomość powrotu do szarej rzeczywistości. W Krakowie byliśmy wieczór, pożegnanie z Gustawem i jazda do Whentown. Po dotarciu wyładowanie sprzętu, pożegnanie się słowem”Do jutra!!!” i można było jebnąć się do swojego wyra. I w tym właśnie momencie ,następuje koniec moich wspomnień, na temat naszej dziewiczej traski weekendowej. Dzięki za uwagę!!!